wtorek, 5 listopada 2013

Reklama!


Reklama! Reklama!
Drogi panie pozwolę sobie
zareklamować pewien
Specyfik!
Panie drogi, niech pan raczy
SPOJRZEĆ. Nie naciskam
SPOJRZY pan jacy oni
Są szczęśliwi. 
Oj tak tak! 
Niebywale! 
Jestem gotów sprzedać 
Panu! Tak panu! 
Specyfik. 
Specjalnego użytku. 
Wystarczy
Włożyć nabój i przystawić do skroni!
I tu najprostszy moment drogi
Panie.
Odbezpieczyć i nacisnąć 
Spust. 
Drogi panie! Wyborny strzał.
Aj szkoda panie drogi.
Już mnie nie słyszysz...

~Syrion

poniedziałek, 4 listopada 2013

nocą mówione lub proszę


Caligodraw, drawing, photography, rose





proszę nie wycałowywać ze mnie kobiety obłudnej
ani wyrachowanej
takie kobiety mają długą szyję i pełne kształty
doskonały zarys ust
powiekę kwiatu

proszę nie wycałowywać ze mnie kobiety zazdrosnej
która wyburza romantyczność i cnotę
zastępuje je gorzkością poranka
gniewem nocy
a lico ma różane z poczucia bezradności

i proszę nie całować moich oczu podczas snu!
ustami i dłońmi pozbawionymi delikatności
miłości
wielkie namiętności nie są w stanie mnie pokochać
a ja nie mam zamiaru pokochać tylko zmysłów

więc możesz
teraz
wycałować ze mnie kobietę dumną
o uniesionej głowie
i wyprostowanych plecach
z marmuru

jeżeli tylko zamierzasz kochać
mnie

prawdziwie

niedziela, 3 listopada 2013

[***]


Wyłgałem dni szelestem liści, może trochę 
suchych; uderzeń serca nieprzeliczonych rytmem;
moich muz, z tym, że pod krawatem; może
trochę nienaturalnie dla prostych godzin
dziwne. Opowiem ci.

(trzask tłuczonego szkła)
rzuciłem o nie tej porze; widać
bezkrytycznie biały, nieprawda, kolor;
rozbite szkliwo codziennym ruchem
nadgarstka (na pewno nie piłem zbyt dużo kawy).

Powtarzam jak mantrę, że nieprawda,;
ubrałem zły zegarek, pomyliłem czasy
(chyba trochę za mało sypiam);
reasumując po stokroć, to (nie?)prawde,
że stukot siedzeń jest winien;
Mówię, kurwa, nieprawda.

~Syrion

Złoty Smok

Smocza_Strażniczka



Wzbił się 
Wysoko w niebo
Wielki
Majestatyczny
Królewski 
Złoty Smok

Rozpłynął się pośród czerwieni sklepienia

Niebo dziś krwią zasnute
Krwią ofiary
Złożonej na przebłaganie
Złotego Smoka
Niebo pełne mojej krwi
I jego szpony i zębiska
Bo to mnie pożarł...

Prosiłam
Błagałam
By mnie oszczędził
Nieugięty

Nienaruszoną pozostawił tylko moją duszę
"Bo mu się spodobała"
Jakbym była jakąś zabawką

Wzbił się
Wysoko w niebo
Złoty Smok
Z moją ciężką duszą na grzbiecie

Nawet Słońce schowało się za horyzontem
By nie patrzeć już więcej

Nocą wszystko zmyje deszcz...

***

Siedziałam w tej wieży
Jak to przeznaczono księżniczce
Pilnował mnie smok

Rycerze przechodzili obok
Jeden za drugim
Nawet nie racząc spojrzeć

Przeszedł kolejny
I kolejny
I żaden nawet nie raczył ruszyć dupska z konia
Nie ośmielił się
Żeby się na tę wieżę wdrapać

Każda inna księżniczka siedziałaby dalej w tej wieży
Ale nie ja

Zrobiłam siodło
Narzuciłam je na smoka

Odleciałam w siną dal...

piątek, 1 listopada 2013

,,On"

Na parapecie siedząc,
Macham nogami,
Trochę niebezpiecznie,
Lecz takie jest życie.
Na granicy
Życia i śmierci
Wiszę niewzruszenie.
Noc taka piękna,
A ja taka samotna.
Cicho, spokojnie,
Nie płacz, moja droga.
On zaraz przyjdzie,
Jest zawsze,
Jak w zegarku.
Otuli cię ciepło,
Mówiąc ,,Witaj, kochana".
A ty odpłyniesz,
Patrząc na niego,
Zaczniesz od nowa codzienną tułaczkę,
Będzie Ci tak dobrze,
Nowa kartka do napisania.
On przyszedł.
Już jest.
Poranek.

słabość

po całym dniu walki z człowiekiem
              z którym walczy  
              od zeszłej zimy
                            jest zmęczona ale
lubi go pytać o filmy
jakie niedawno oglądał
i o muzykę którą słyszał
w ciągu tych miesięcy
kiedy wolał
              chodzić do łóżka z prostytutką
a nie z przyszłym poetom
              i z nią wolał istnieć ( tą ladacznicą )

 żal jej go było dziś nienawidzi
ale o trzeciej nad ranem gdy  on umiera
ona wstaje
i modli się aby nie bolało go
serce nigdy więcej

lubi go także pytać o płyty

które ma pod wersalem

caligo.

Popiół


żyjemy w świecie
w którym popiół
jest nowym śniegiem
a jego płatki wirują
w szaleńczym tańcu
nim opadną

opadną na domy
które niegdyś
miały cztery ściany
i które można było
nazwać domem
a nie surową konstrukcją

opadną na twarze
tym wszystkim zmęczone
pokryją głębokie rany
a także na te
bez żadnego wyrazu
z pustką zamiast uczuć

opadną na ziemię
na której podobno
rodzi się nowy 
lepszy świat

podobno