środa, 16 października 2013

Odaliska

Smocza Strażniczka


"Wielka Odaliska" - J. A. D. Ingres
Paulina Borghese jako Wenus - Antonio Canova


patrzysz 
na nią
z takim 
zachwytem
podziwem
patrzysz 
jak na dzieło
wielkiego 
mistrza
Canovy
albo
Ingresa
patrzysz
i pragniesz...
i chcesz...
ale wiesz
że nie możesz...



***



Leżała
Czarnowłosa Piękność
egzotyczna do przesady

Leżała 
naga z batystowym wachlarzem
w małej dłoni

Leżała
chcąc by mistrz
uwiecznił ją na płótnie

Leżała
chcąc by w przyszłości
mówiono o niej

Wieczna

Piękna 

Odaliska


***


Noc 
Była 
Chłodna
Ciemna
Deszczowa
O ile dobrze pamiętam

Bar pękał w szwach od ludzi
Pełny
ponoć niezdrowego
Dymu papierosowego
Blues sączył się z głośników
Tanie piwo lało się strumieniami

Ty siedziałeś naprzeciw mnie
Trzymałes za ręce
Chwyciłeś za serce

Odtąd 
Zostałam
Niewolnicą
Odtąd
Jestem
Twoją
Odaliską

***

*** (Mieszkamy oboje...)

Mieszkamy oboje pod rynną
bo ta rynna
to jedyne co mamy

chronimy w deszczu
nasze pożegnania przed łzami
to wstyd płakać


zwłaszcza że już za nas
płacze cały świat 

Laurie

Rozmowa pod brzozą


architeture, beautiful, cityscape, colors, cute, Dream, landscape, love, photography, city, france, trees, classic, lights, village, green, day, tree, europe, provence, flowers, fountain, medieval, old, stairs, vintage, crestet


była to
niezobowiązująca rozmowa
kiedyś były te powierzchowne słowa
to słonce w każdej kropce zdania
w ogniu lata
niepotrzebna rozmowa
Latte stygło, zimna woda, słodka cytryna, kwaśne łzy

była rozmowa
ale doprawdy gdzie była
gdzie uchowała się od pustki czarniejszej od francuskiego serca?
napięte ciało
uporczywy duch fatum fatum oczy zguba
a miała być
w zamyśleniu w ziarnie utwierdzona

niezobowiązująca rozmowa

Caligo

Sprawozdanie z pierwszych dni istnienia


book, books, diptych, frayed, old, pages

Początki wiecznie są trudne. Podróż zawsze zaczyna się od domu. Trza się spakować, odpowiednio przygotować, a dopiero potem iść.
Witam naszych stałych już obserwatorów, dziękuję za ciepłe komentarze ze strony naszych czytelników. Konstruktywne komentarze wiele dla nas znaczą.

Ale czasami się zastanawiamy, czym jest ten konstruktywizm w komentarzach. Mówiąc prosto polega on na podaniu dwóch stron wiersza. Tej, która nam się nie podoba, oraz ta za którą przepadamy. Najlepiej w pierwszej kolejności powiedzieć czy nam się podoba. A następnie pokazać wersy, tudzież strofy, które według nas są niejasne, tudzież nie są nam w smak. A potem stopniowo osłodzić.

Proste, ale czasami jest problem z wytykaniem tych negatywów. Jest to zazwyczaj kłopotliwe, ale z własnego doświadczenia jest mi wiadome, że czasami konieczne.

Bo oceny ludzkie są niestety subiektywne. 

Jeszcze raz dziękuję i zapraszam naszych czytelników do czynnego uczestnictwa w kreowaniu nowej, polskiej poezji.

Zapraszamy także na Fanpejdża na FB.: https://www.facebook.com/grupaliryczna



Październik

Przebudzona
Czwarta trzydziesci
Jesiennym bladym świtem
Pare łyków gorzkiej herbaty

List.

Czarny atrament
Zakresla rysy mych uczuc

Chcialam przypomiec sobie
Jak na Twoim Ciele
Wymalowalam tatuaz ze slow
Kocham
Tesknie
Ufam
Mysle
Jestem..

Pamiec odmawia
Nie Zapomniala Twoich ramion
Wróć!

Szpetna aura jesieni
Ni mysli o oddaniu

Juz piąta.

W grudniową noc
Dotyk Twych dloni
Cieple ramiona
Wspolne kakao

poniedziałek, 14 października 2013

To coś

To coś, co sprawia, że kwiaty kwitną.
To coś, co sprawia, że bajki się dobrze kończą.
To coś, co sprawia, że pieprzenie jest jeszcze lepsze niż przedtem.
To coś, co sprawia, że dotyk jest jeszcze weselszy.
To coś, co sprawia, że syreny nie giną w morskiej pianie, tylko odzyskują nogi.
To coś, co sprawia, że nawet zgniłe kotlety Ci smakują.
To coś, od czego Twoi rodzice dostają kurwicy.
                  Czy to miłość?

Zosia

Upadły

Spójrz na mnie i moje chore ciało,
Żyły już dawno żyć przestały,
Zapomniałem gdy zastawki i serce krew pompowały,
Ledwo otwieram usta, mówię- nic się nie stało.

Tylko nieco niepokoi mnie wyraz twarzy,
W lustrzanym odbiciu,
Bo nigdy się nie uśmiechałem,
Chyba umierają mi mięśnie...

Zrywam moje czarne paznokcie,
Odsłaniam nagie, różowe mięso,
Mówią szaleniec!
A to ja jestem zwycięzcą.

Godziny ranią głęboko,
Zabrudziłem szyby mętną posoką,
Jak mam się wzbić wysoko
Gdy odpadło mi skrzydło?!

Tylko jak ja mogę to widzieć,
Toż to cud prawdziwy!
Bo przecież ja...
Nie mam oczu.

~Syrion